Southampton sensacyjnie pokonał Liverpool! Jan Bednarek jeden z bohaterów

January 1, 2021

Liverpool niespodziewanie przegrał z Southampton w swoim 17. meczu w Premier League (0: 1). Jednym z najlepszych zawodników meczu był Jan Bednarek.

Do poniedziałku mecze z Southampton były dobre dla piłkarzy Liverpoolu. Jednak po serii sześciu zwycięstw drużyna Jürgena Kloppa została pokonana. The Reds zasłużenie przegrali 1: 0 po tym, jak Danny Ings zanotował bardzo słaby mecz w drugiej minucie. Pierwszy celny strzał padł w 75. minucie. To wielkie uznanie dla Jana Bednářka, który ponownie się przedstawił.

Obejrzyj wideo

Jan Bednarek, bohater meczu z Liverpoolem

  • Polak był jednym z najlepszych zawodników na boisku.
  • Piłka uderzyła osiem razy i uderzyła trzy razy.
  • Wygrał dwa z czterech pojedynków powietrznych. Miał 80 proc. podał (24 z 30) i dotknął piłki 41 razy.
  • Polak zbierał wiele pochwał od fanów i dziennikarzy, niektórzy nazywali go piłkarzem meczu obok Jacka Stephensa czy Kyle’a Walkera-Petersa.

Opinie o meczu wskazywały, że Polak nie popełnił żadnych błędów. Został nagrodzony za stabilność i niezawodność. Eksperci obiecali mu też wspaniałą karierę i przelew za dziesiątki milionów euro. Jeśli zegar pozostanie w ten sposób, to tylko kwestia czasu, zanim przeniosą się do lepszego klubu.

Liverpool niespodziewanie przegrywa z Southampton

Jednak po powrocie do samego meczu obie drużyny rozpoczęły rywalizację bardzo słabo. Che Adams i Oriol Romeu byli nieobecni w Southampton i praktycznie wszyscy tropiciele w Liverpoolu. W podstawowej jedenastce Klopp umieścił trzech napastników, czterech ofensywnych pomocników, dwóch ofensywnych bocznych obrońców i jednego defensywnego pomocnika. – Heavy metalowa piłka nożna – podsumowali brytyjscy dziennikarze.

Ale to było bezużyteczne. Southampton strzelił bardzo fajnego gola, a Liverpool, pomimo swojej ultra-ofensywnej drużyny, próbował stworzyć akcję i po raz trzeci z rzędu uznał punkty Premier League. The Reds mieli większe posiadanie piłki (66% do 34%), ale brakowało im skuteczności i ponieśli drugą porażkę w sezonie. Jego rozmiar mógł być jeszcze większy, tylko Yan Valery ostatecznie nie wykorzystał fatalnego błędu Alissona Becka. Ale Ralph Hasenhüttl nie byłby na niego zły. Dla trenera Southampton to zwycięstwo miało ogromne znaczenie. Po ostatnim gwizdku, ze łzami w oczach, upadł na kolana i radował się triumfem.